Bujajcie się!

6 comments


Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym, dlaczego bujacie swoje dzieci? Skąd u Was taki odruch? Kiedy to robicie i czy ktoś Was tego uczył? Sądzę, że nie. Przynajmniej nie było tak u mnie. Do ogólnie rozumianego kołysania czy bujania poprowadził mnie naturalny odruch. Jeśli dziecko było niespokojne – bujałem, jeśli kwękało – bujałem, płakało – brałem na ręce i... kołysałem. Skrajny automatyzm, nie poparty żadnym sensownym wyjaśnieniem. Czyli tak, jak na prawdziwego faceta przystało.

Wszystko ma swoje wytłumaczenie

Pierwszy raz pomyślałem o tym, gdy wpadłem na pomysł zainstalowania w domu huśtawki. Wtedy właśnie mnie olśniło. Zdałem sobie z tego sprawę, co do tej pory robiłem i zastanowiłem się dlaczego, chcąc sobie ulżyć, potrzebuję takiego sprzętu. Przysiadłem w poszukiwaniu informacji. Co się okazało? Otóż bujanie czy kołysanie dziecka ma bezpośredni wpływ na stymulowanie układu przedsionkowego mózgu dzieciątka. Co by to nie było odgrywa niebadatelną rolę w prawidłowym rozwoju dziecka. Odpowiada między innymi za zmysł równowagi i koordynację ruchową, czyli elementy jakże istotne na początku życia.

Dziecko, które w pierwszych miesiącach życia nie jest bujane, nie będzie chodzić a biegać!

Dzięki bujaniu nasze dzieci lepiej radzą sobie z siedzeniem, raczkowaniem i w końcu z chodzeniem. Taka stymulacja poprzez kołysanie i bujanie poprawia także koncentrację a to ma bezpośrednie przełożenie w późniejszej łatwości w zdobywaniu wiedzy. Jeszcze bardziej zdziwiłem się, gdy okazało się, że taki ruch pobudza zmysł wzroku czy dotyku. Czy wiecie, że dziecko, które w pierwszych miesiącach życia pozbawione było bujania, nie będzie chodziło tylko biegało. Taki stan może utrzymywać się nawet do piątego roku życia.

Kiedy zacząć bujać?

Dzieci obdarzone są tym dobrodziejstwem już w łonie matki. Przez dziewięć miesięcy mają okazję plumkać w wodach płodowych. Nic więc dziwnego, że po urodzeniu ruch jest dla nich czymś oczywistym. My ojcowie odczuć tego nie możemy ale mamy doskonale wiedzą, że kiedy dziecko w brzuszku rozrabia, wystarczy pochodzić. Właśnie to kołysanie uspokaja robaczka. Nie inaczej jest po urodzeniu. Czujemy, że przy kołysaniu dziecko się uspokaja, odpręża, wręcz relaksuje, więc bierzemy je na ręce. Z tego powodu ktoś kiedyś wymyślił kołyski. Rolę kołyski na spacerze pełni wózek. Kiedy wcześniej wyjeżdżaliśmy z Adą na spacer, dosłownie po paru metrach zasypiała. Budziła się dopiero w domu. Niektórzy uważają, że bujanie dziecka to nic innego jak rozpieszczanie. I mają rację. Ale czy po tym, co już wiemy, możemy dziecko tego pozbawić. I gdzie jest granica między rozpieszczaniem a rozwojem. Moim zdaniem nie ma takowej. Każdy z nas powinien robić to instynktownie. Intuicja to najlepszy doradca.

Czas na bujanie

W kilku słowach wrócę do huśtawki. Początkowo planowałem zamontować ją we futrynie. Metoda szybka, to prawda. Nie wyobrażałem sobie jednak sterczenia w drzwiach już zawalonego mieszkania. Poza tym takie huśtawki nie są wcale wygodne. Zacząłem szukać więc huśtawki wolnostojącej. Z pomocą przyszła nam znajoma, której dziecko z takowej wyrosło. Postanowiliśmy sprzęt pożyczyć i przetestować. Pierwsze spotkanie Ady z huśtawką do przyjemnych nie należało. Mówiąc krótko przestraszyła się jej. Bakcyla połknęła za drugim podejściem. Dziś sprzęt ten to dla nas pomysł na wspaniałą zabawę i skuteczna metoda na relaksację i miłe zasypianie. Nasza huśtawka posiada wygodne, miękkie siedzisko o regulowanym oparciu, pięciopunktowe, zabezpieczone miękką gąbką pasy bezpieczeństwa, blokadę chroniącą przed złożeniem podczas pracy. Na wyposażeniu jest też odpinana barierka bezpieczeństwa, którą łatwo zdemontować, aby wyjąć śpiące dziecko. Wadą jej jest wielkość. Po rozłożeniu zajmuje sporo miejsca, ale kiedy jest nieużywana, nóżki możemy zsunąć. Mieszkamy w bloku i nasza huśtawka idealnie wkomponowała się pod parapet. Dzięki temu wcale nam nie przeszkadza. Zatem moi mili bujajcie się jak najwięcej :).

Cichutko, Adusia właśnie zasnęła w swojej huśtawce :)

6 komentarzy:

  1. Czasami sama mam ochotę się pohuśtać :-)
    Jeśli nie teraz mamy dzieci rozpieszczać to kiedy, gdy będą miały 18 lat? Gdy są małe to potrzebują naszej bliskości więc nośmy je na rękach kiedy się da.

    OdpowiedzUsuń
  2. My się rzadko bujaliśmy ,, może dlatego że Adaś był bardzo grzecznym dzieckiem . Gdybym wiedziała że to takie ważne dla rozwoju malucha na pewno bym to robiła .
    A co do huśtawki to my mamy taka wiszącą w drzwiach . I w niczym nam nie przeszkadza . Jak Młodemu sie zaczyna nudzić to ściągamy i chowamy do szafy. Zostaja same haki które nikomu nie przeszkadzają ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. My też do bujających niestety nie należyliśmy. Dysplazja małej nam to uniemożliwiła. Mam jednak nadzieję, że wkrótce nadrobimy straty, bo huśtawka to coś wspaniałego:). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje najbardziej wybujane dziecko biega ile sił w nogach i nie usiedzi minuty w jednym miejscu. Jako tako najmłodszy usypia bez bujania cysio buzi ciepły kocyk i odlatuje. Ale oczywiscie przytulamy sie i nosimy w wolnym czasie

    OdpowiedzUsuń
  5. A ale nie powim bo ten wybujany jest bardzo inteligentny

    OdpowiedzUsuń
  6. My nie bujaliśmy zbytnio malucha, no czasem może na dzienną drzemkę, gdy nie mogła usnąć, no i teraz biega. Coś w tym jest! Żałuję, że jako maleńki dzidziuś nie dała się namówić na noszenie w chuście, bo takie bujanie-przytulenie to podobno wspaniała sprawa.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...