Słowo o ząbkowaniu i gadaniu

Troszeczkę czasu minęło od poprzedniego wpisu.
Sądzę, że to nie rozleniwienie czy zmęczenie materiału
a raczej kompletny brak czasu. Dlaczego?


Nie wiem. Niby nie robię nic więcej, niż do tej pory a czasu mimo to jakby mniej. W tym, w sumie krótkim okresie troszkę się u nas zadziało. Przytrafiły się nam dwa ważne wydarzenia i to dzień po dniu. Wydarzenia, o których nie sposób nie wspomnieć. Zacznę przekornie od drugiego.

Yes, yes, jest!

Otóż 11 listopada u mojej Adusi pojawił się pierwszy, długo oczekiwany ząbek. Malutka perełka zaczęła się wyżynać na dole po prawej stronie. Cieszymy się niezmiernie z tego powodu. Miśka na razie trzyma się dzielnie, nie jest marudna. No może trochę foszasta, ale to już chyba nie sprawa ząbków. Już od dawna przeczuwaliśmy, że jest coś na rzeczy i wczoraj udało nam się zauważyć go w maleńkiej buźce. Śmieszne, bo Ada skrzętnie stara się nam utrudnić to podpatrywanie. Za nic nie pozwala obserwować wścibskim rodzicom tego wydarzenia. Pierwszy ząbek lada chwila będzie cały, czyli zostało jeszcze 19 mleczaków. Wiecie, że podobno niektóre dzieci
Każdy dzień przynosi nam
niezapomniane chwile.
Zdarzenia, które nie sposób
jest pominąć. Tym razem
padło na pierwszy ząbek.
rodzą się z pierwszym ząbkiem? W naszym przypadku o rekordzie więc mowy być nie może. Może to i lepiej, bo byłyby z tym same problemy. Wyobraźcie sobie tak małe dziecko z zębem na przedzie. Teoretycznie jesteśmy nawet spóźnieni. Niektórzy specjaliści uważają bowiem, że pierwszy ząb powinien się pojawić między czwartym a szóstym miesiącem życia. Nie ważne, ważne aby wreszcie wyszły i były zdrowe. W tym ząbkowaniu staramy się pomagać Adzie. Jesteśmy zaopatrzeni w gryzaczki z wodą w środku, które chłodzimy w lodówce. Posiadamy też gumową nakładkę na palec, służącą do masowania nabrzmiałego dziąsełka. To ustrojstwo posiada też gumowe włoski, którymi można czyścić dziąsła i nowe ząbki. O żelu chłodzącym już nie wspomnę. Widziałem w necie sprytne smoczki – gryzaki. Swoimi małymi wypustkami również masują obolałe dziąsła. Zastanawiam się tylko, czy warto je dodatkowo kupować? Może Wy drodzy Czytelnicy je używaliście i podzielicie się swoją opinią.

Zostałem pominięty

Tyle w pierwszej sprawie, czas przejść do drugiej. Przyznać się Wam muszę do przegranej. Poniosłem sromotną porażkę. Ćwiczyłem od paru miesięcy, starałem się jak mogłem i nic. Klapa na całego. O co chodzi? No o pierwsze słowo. Miało być oczywiście „tata”! Ale wyszło zupełnie inaczej. Dokładnie 10 listopada moja córa raczyła wypowiedzieć swe pierwsze składne i sensowne słowo. Brzmiało ono „mama”. A żeby jeszcze bardziej dobić starego, pod koniec dnia zaczęła mówić drugie... „Ania”. Że przytoczę klasyka: no i cały misterny plan...
Desperuję trochę dla żartu. Tak naprawdę rywalizacji nie było, no może ciut. I ja i żona wymienialiśmy różne słowa. Było i „tata” i „mama” i „Ania” i „Ada”. To ostatnie już też mówi. Najbardziej podoba mi się, kiedy powtarza „mama”, robiąc poważną minę i usteczka zwija przy tym w malutką trąbkę. Jest wtedy urocza. Na tyle urocza, że spokojnie mogę wybaczyć jej, że pominęła mnie w swoich małych rozważaniach :).

Zdjęcie: pixabay.com

Gryzak do pokarmów


Ostatnio wprowadzamy Adzie nowe smaki. Zaczęliśmy podawać jej także owoce. Szukaliśmy sposobu, aby malutka nie udławiła się dużymi kawałkami. Z pomocą przyszedł nam świetny patent – gryzak Babyono w postaci smoczka. W kupionym komplecie znajduje się plastikowa, otwierana oprawa, dwa gumowe, różnej wielkości gumowe gryzaczki oraz osłonka. Wszystko działa na prostej zasadzie. Do środka gryzaczka wkładamy pokrojone owoce i zamykamy oprawę. Tak przygotowany gryzaczek jest gotowy do użycia. Oprawa posiada wygodny uchwyt, za pomocą którego dziecko bez trudności trzyma gryzak. Do takiego gryzaczka mogą trafić nie tylko owoce, ale i kawałki warzyw, herbatników, ciastek a nawet mięsa czy ryb. Cały zestaw łatwo utrzymać w czystości, ponieważ wszystkie jego elementy łatwo i szybko można rozmontować a osłonka pozwala zabezpieczyć go przed zabrudzeniem. My kupiliśmy gryzak gumowy, ale na rynku dostępne są także w postaci siateczki. Nasz zestaw kosztował 14.99zł i kupiliśmy go w Pepco. Sądzę, że to niewielka cena za komfort i bezpieczeństwo spożywania pierwszych pokarmów. Poza tym taki gryzak wspomaga przebijanie się pierwszych ząbków.

A tak Adusia walczy z gryzakiem

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...