
Za oknem świetna pogoda, wręcz plażowa, a ja w pracy. To już trzeci dzień po urlopie i trzeci, który ciągnie się niemiłosiernie. Fajnie byłoby zalegać na piasku pod parasolem i słuchać szumu fal, spoglądając na mojego małego skrzata. Niestety mój czas na labę minął, a i z labą nie miało to za wiele wspólnego. Zresztą wiecie to z poprzedniego postu. Najgorsze jest jednak to, że Adunia wreszcie wczoraj została zaszczepiona. Teraz jest...